Google+ Followers

Wrota Podlasia


W tym roku motocyklowa wyprawa na Podlasie miała miejsce w czerwcu. To jeden z tych regionów w Polsce, w który wraca się bardzo chętnie. Mimo tego, że nie ma tam gór, przełęczy i zapierających dech piersi górskich widoków można tam znaleźć ciekawą, jakże inną kulturę i tradycje, a co chyba najciekawsze piękną i nieskażoną naturę.  W tym stosunkowo nie dużym rejonie Polski znaleźć można trzy Parki Nardowe : Biebrzański i Narwiański (będące Europejską ostoją ptactwa) oraz Białowieski (ze ścisłym rezerwatem prastarej puszczy). Drogi jak przystało na podróżowanie motocyklem są … momentami bardzo kręte i często tylko szutrowe, a kolejno przemieżane kilometry w takich okolicznościach przyrody dają niesamowitą satysfakcję. 
Ruszamy regionalną drogą z Bydgoszczy przez Dolną Wisłę przejeżdżając kolejno przez Chełmżę, Brodnicę, Nidzicę i Łomżę. Celowo omijamy główne drogi krajowe, które są zatłoczone, a do tego zubożałe w ciekawe widoki. Przejeżdżamy w otulinie Narwiańskiego Parku Narodowego kierując się nad Biebrzę. Docierami do małej miejscowości Brzostowo (gdzie jak mówią mieszkańcy, są najszczęśliwsze krowy na świecie). Poniżej kilka fotek z tej miejscówki. 

Biebrza w okolicach Brzostowa


Wspomniane szczęśliwe krowy, jedna postanowiła odłączyć się od grupy i udać w inne ciekawe miejsce w poszukiwaniu przysmaków na okolicznych bagiennych polach

Kolejno przejeżdżamy wokół Biebrzańskiego Parku, przez Twierdzę Osówiec, Carską Drogę i ruszamy w kierunku Białegostoku. Celem jest stolica Puszczy Knyszyńskiej - Supraśl. Miasteczko jest uznane jako uzdrowisko. Oprócz walorów związanych z położeniem (w samym centrum Puszczy Knyszyńskiej) ma wiele kulkuralno - historycznych walorów do zobaczenia. 
Monastyr w Supraślu
Pałac Bucholza w Supraślu
Widok na Puszczę Knyszyńską przez rzekę Supraśl
Wieże Monastyru


Pierwszy dzień przynosi ponad 500 kilometrów. Jakże fajnie przejechanych. Pogoda również spisała się na 5. 

Z Supraśla, kolejnego dnia, przejechaliśmy przez Puszczę Knyszyńską w kierunku drogi krajowej E-65 wiodącej bezpośrednio na granicę państwa. Odwiedziliśmy małą wioskę Królowy Most gdzie można zobaczyć bardzo ciekawy Monastyr. 
Krążąc po Podlaskich szlakach nie mogło zabraknąć ruin Kościoła w Jałówce, która znajduje się nieopodal granicy z Białorusią. Miejsce iście magiczne. Ciekawie musi być tu zwłaszcza nocą pod rozgwiażdżonym niebem.



Jadąc szutrami wzdłuż granicy z Białorusią z Jałówki w kierunku Tatarskiej wioski Kruszyniany mija się szereg tradycyjnych podlaskich domostw. Na tych zdjęciach, w tle akompaniamentu burzowych chmur wyglądają one iście poetycko. 
Jak burze to tylko na Podlasiu. Wyjątkowo silna nawałnica spowodowała znaczne szkody i utrudnienia na drogach. Dobrze, że motocykl wszędzie się zmieści w innym przypadku zmuszeni byśmy byli do noclegu w Kruszynianach. 

Tatarski meczet w Kruszynianach
Na koniec przygody z Podlasiem nie mogło zabraknąć Krynek z unikalnym układem urbanistycznym (podobno są takie dwa miasta na świecie z takim układem …. Paryż i właśnie wspomniane Krynki). Oprócz kilku zabytków jest wyjątkowo urokliwie położony na wzgórzu stary cmentarz. 

Tego dnia mieliśmy sporego pecha. Znowu burza … już druga. Tym razem nie była tak intensywna jak ta pierwsza. 
Ale znowu zdążyliśmy zmoknąć podczas robienia timelapsa 

Przerwa na zrobienie filmu poklatkowego


Mały offroad z uwagi na to, że nie wszystkie drogi na Podlasiu oferują asfalt - tutaj w kierunku Kruszynian
Nocleg - tym razem nie chciało się rozbijać namiotów, ale na ławkach może być całkiem wygodnie. Nocujemy nad Biebrzą w Goniądzu. 
Drugi dzień to ponad 300 km i niezapomnianych Podlaskich wrażeń